Soccerlog.net » Wisła Kraków http://soccerlog.net Futbol w najlepszym wydaniu Wed, 12 May 2010 15:21:03 +0000 http://wordpress.org/?v=2.8.1 en hourly 1 Dwie ligowe niewiadome http://soccerlog.net/2010/03/15/dwie-ligowe-niewiadome/ http://soccerlog.net/2010/03/15/dwie-ligowe-niewiadome/#comments Mon, 15 Mar 2010 20:23:05 +0000 rvn http://soccerlog.net/2010/03/15/dwie-ligowe-niewiadome/ Dwie ligowe niewiadome Stało się to, co stać się musiało. Jan Urban w końcu doprowadził do momentu gdy dostał wymówienie o które tak się starał i walczył, choć niedosłownie. Jak już pisałem wcześniej, misja Macieja Skorży zdawała się dobiegać końca i dobiegła. Dwa największe polskie kluby ostatnich lat zwalniają trenerów w jednym tygodniu. Po 3 kolejkach. Tego (dawno) nie było.
»Czytaj dalej

Tagi:

]]>
Dwie ligowe niewiadome
Stało się to, co stać się musiało. Jan Urban w końcu doprowadził do momentu gdy dostał wymówienie o które tak się starał i walczył, choć niedosłownie. Jak już pisałem wcześniej, misja Macieja Skorży zdawała się dobiegać końca i dobiegła. Dwa największe polskie kluby ostatnich lat zwalniają trenerów w jednym tygodniu. Po 3 kolejkach. Tego (dawno) nie było.

Na Legii ponoć nie było zbyt kolorowo. Podczas gdy wszyscy myślą, że Urban to taka maskotka – tu się uśmiechnie, tu da zawodnikom wolne żeby im się nie narazić, to podobno prawda jest inna. Podobno – bo rzadko wierzę w wypowiedzi “anonimowych działaczy”. Chociaż jak było źle, to piłkarze zaraz powiedzą o tym prasie. Były już trener warszawskiej drużyny rzekomo miał się wyśmiewać ze wszystkich i dołować niektórych piłkarzy. Ci, w akcie desperacji, postanowili go zwolnić. Opowieści czysto piłkarskie, być może dobra wymówka. Szczerze mówiąc jednak, nie wyobrażam sobie Urbana wyśmiewającego się z zawodników i chcącego celowo ich przygnębiać…
Jego wizerunek to ciepły, pogodny pan, który wcześniej trenował dzieci, a teraz Legię. W wolnym czasie z małżonką jeździ na grzyby i grzeje się przy kominku z lampką wina. Aż wierzyć się nie chce – taki złośnik? Czarny charakter ulicy Łazienkowskiej – Jan Urban. Kibice Legii mogą się cieszyć, że Mirosław Trzeciak odpłynął razem z nim. Z tak nieudolnego dyrektora sportowego, to już nawet nie chce się nikomu śmiać.

O Skorży pisałem kilkanaście dni temu. Jego drużyna nie sprawiała wrażenia zespołu, który walczy o coś więcej niż środek tabeli. Nie, to było nawet gorsze. To było połączenie jesiennej Odry Wodzisław z Zagłębiem Sosnowiec. Team, który dysponuje takim potencjałem musiał kiedyś zaskoczyć. Nie, że zdziwić. Zacząć grać. Nie zrobił tego podczas trzech meczów, więc pożegnano trenera, który w Wiśle był już wypalony podobnie jak cała drużyna, wyglądająca na kompletnie zblazowazną.

Szczerze mówiąc, to bardzo ciekawy jestem powrotów do Wisły i Legii. Henryk Kasperczak to w końcu człowiek, który dał nam najwięcej emocji i radości w XXI wieku jeżeli chodzi o klubową piłkę. Z drugiej strony, to jednak ta sama osoba, która w ostatnim czasie wydała sporo pieniędzy na transfery do Górnika, a ten i tak spadł do I ligi. Co prawda Adam Banaś zachwycał sporą rzeszę obserwatorów, jednak i to nie pomogło. TO TA SAMA OSOBA, która jako selekcjoner reprezentacji Senegalu w 2008 roku, nie potrafiła wyjść z grupy z Tunezją, Angolą i RPA, choć potencjał jakim dysponował jego zespół, stawiał go w roli jednego z faworytów ówczesnego Pucharu Narodów Afryki. Znając jednak afrykańską piłkę, trzeba oddać, że mimo osoby selekcjonera, panuje tam kompletna samowolka, a zawodnicy chcieli jego powrotu. Ostatnio Kasperczak był wymieniany jako jeden z liderów wyścigu o posadę trenera reprezentacji Nigerii.

Stefan Białas jest jeszcze większym znakiem zapytania. Jako trener dał się poznać z przyzwoitej strony, jednak jego ostatnie lata, to częste wizyty w studiu Canal+ i kilka epizodów w Ekstraklasie. W 2006 roku przyszedł do Cracovii i dostał zadanie utrzymania drużyny a najwyższej klasie rozgrywkowej bez konieczności grania w barażach, co mu się udało. Późniejszy etap w Jagiellonii Białystok nie był obwity w sukcesy. Na pewno trenerowi Białasowi można zazdrościć wiedzy o piłce. Jest to szkoleniowiec, który po kilku treningach będzie mógł opowiadać po dwadzieścia minut o każdym z zawodników. Motywacji dla Stefana Białasa na pewno nie zabraknie, w końcu sam o sobie mówi, że jest zapalonym legionistą i po chwili dodaje, że tę drużynę stać na mistrzostwo.

Pytanie brzmi następująco – czy Legii potrzebny jest teraz flagmatyczny trener, który powie – chłopcy, to i to robicie źle. Weźcie się do pracy, to osiągniemy sukces, na prawdę – czy też ktoś, kto wstrząśnie całą szatnią w stylu sir Alexa Fergusona i jego “suszarki”. Czy Henryk Kasperczak ponownie udowodni swój kunszt trenerski i z przecież ciągle dobrej kadry Wisły zrobi drużynę, która będzie wiedziała o co chodzi? Jak zwykle lubię bawić się w przypuszczenia, to moja imaginacja na ten temat jest bliska zeru. Nic, kompletnie.

CZYTAJ RÓWNIEŻ NA MOIM BLOGU

Similar Posts:]]>
http://soccerlog.net/2010/03/15/dwie-ligowe-niewiadome/feed/
Cupiał nie jest Tik-Takiem http://soccerlog.net/2010/03/07/cupial-nie-jest-tik-takiem/ http://soccerlog.net/2010/03/07/cupial-nie-jest-tik-takiem/#comments Sun, 07 Mar 2010 18:22:59 +0000 rvn http://soccerlog.net/2010/03/07/cupial-nie-jest-tik-takiem/ Cupiał nie jest Tik-Takiem Pod koniec minionego sezonu apelowałem, pisałem - nie chcę takiego mistrza. Nie jestem żadnym antyfanem Wisły, nic z tego. Jestem negatywnie nastawiony do bezsensownej i skrajnie głupiej polityki transferowej krakowskiego klubu. Już nawet Polonia Warszawa i Cracovia wydawały pieniądze na transfery.
»Czytaj dalej

Tagi: Bogusław Cupiał, Ekstraklasa, Wisła Kraków,

]]>
Cupiał nie jest Tik-Takiem
Pod koniec minionego sezonu apelowałem, pisałem – nie chcę takiego mistrza. Nie jestem żadnym antyfanem Wisły, nic z tego. Jestem negatywnie nastawiony do bezsensownej i skrajnie głupiej polityki transferowej krakowskiego klubu. Już nawet Polonia Warszawa i Cracovia wydawały pieniądze na transfery.

Na przełomie maja i czerwca ubiegłego roku twierdziłem, że dłużej nie można ciągnąć na zawodnikach z kartką w ręku. Kontrargumentami byli Marcelo i Junior Diaz. Wyznaję zasadę z Bundesligi – obcokrajowiec musi być dwa razy lepszy od zawodnika krajowego żeby grał. A wielu takich, którzy spełniają ten warunek i przy okazji chcieliby kopać w Polsce nie ma. Najlepszym przykładem był koślawy Beto, trzykrotny reprezentant Brazylii do lat 18. Być może chłopak miał talent, ale najzwyczajniej zatrzymał się w rozwoju i dziś jest marnym napastnikiem. Za słabym na Ekstraklasę. Bolesne i dobitne. Skorża szukał wysokiego napastnika i ściągnął 188-centymetrowego Beto, który w dwa lata przed przyjściem do Wisły (2006-2008) zagrał w SZEŚCIU KLUBACH (większość na poziomie drugiej lub trzeciej ligi). Rozegrał 29 meczów i zdobył 2 gole. Słownie: dwa. Doliczyć trzeba również rezerwy Palmeiras i 16 bramek w 21 występach. To raczej nie honoruje transferem do drużyny mającej aspirację do Ligi Mistrzów. Po ośmiu meczach bez gola w Krakowie przyszedł czas na powrót do Bragantino (rezultat siedem-zero) i inauguracją roku 2010 transferem do Chin.

Ta sytuacja plus udany ZAKUP w postaci Andraża Kirma nic nie nauczyły działaczy Wisły. Zamiast pójść za ciosem i nie szczędzić pieniędzy Adisowi Nurkovicowi, postanowiono oddać Marcina Juszczyka na Cypr żeby zatrudnić go ponownie po pół roku. “Juhu” uważany jest jednak za gorszego bramkarza niż powszechnie wyśmiewany Mariusz Pawełek, więc od początku roku nie wiało optymizmem. Akcja “Skorża szuka wysokiego napastnika” (swoją drogą niezłe – przed eliminacjami Ligi Mistrzów nie szukał takiego na gwałt, a teraz tak) nabrała ponownego rozmachu zaraz po znalezieniu bramkarza. Trener Wisły, od wakacji odpowiedzialny za transfery postanowił ściągnąć byłego króla strzelców ligi bułgarskiej. Georgi Christow został wypożyczony z opcją pierwokupu. Podobno te bramki były bardziej zasługą obrońców niż samego Christowa, ale “liga bułgarska” – to już brzmi poważnie. Sezon po tym wyczynie przeniósł się on do Levskiego Sofia, jednego z najlepszych klubów w Bułgarii gdzie nie zatracił znacząco skuteczności. W obecnie trwającym sezonie w dwunastu meczach zdobył jednego gola i od ręki oddano go Wiśle. Patrząc na statystykę – Georgi nie jest złym napastnikiem. Cień na to wszystko rzuca jednak brak występów w kadrze. Zero. Jedno powołanie. Niemal wszędzie gdzie kopie się piłkę, gdy skuteczny napastnik nie dostaje szans w kadrze narodowej rozpoczyna się ogólnonarodowy lament i prędziej czy później, na odczepnego piłkarz taki dostaje szansę występu. Jakiś znak?

Nie wierzę w Christowa w naszej ekstraklasie tak jak nie wierzyłem w chwili gdy usłyszałem o tym transferze i jeszcze nie wiedziałem kim on jest. W Krakowie podziękują mu już w czerwcu. Jednak w jakich nastrojach? Wszystko zbierało się i kumulowało od dłuższego czasu – Wisła nie porywała swoją grą, nie prezentowała jakiegokolwiek stylu. Zero świeżości i ogromna monotoniczność. Nuda. Teraz nie ma już nawet szczęścia; krakowianie przegrali dwa mecze z rzędu i to w gorszym stylu niż ten, który prezentowali w końcówce zeszłego roku. Wydaje się, że jeżeli nic nie ulegnie zmianie, to misja Skorży dobiegnie końca. Nie widać żadnego pomysłu na grę ani wpływu trenera na zespół. W roli dyrektora sportowego również się nie sprawdził. Nie jest to jednak jego wina. Dla właściciela klubu Bogusława Cupiała liczy się ciągłe łatanie dziur budżetowych i oszczędzanie. Jak więc Wisła ma cokolwiek zdziałać, skoro nastąpiło zmęczenie materiału i nie ma perspektyw na zmiany? Cupiał dotychczas nie dał się poznać jako kolejne wcielenie Andrzeja Grabowskiego i nie dopuszcza do przebojów pana tik-taka. I kto ma teraz odświeżyć?

CZYTAJ RÓWNIEŻ NA MOIM BLOGU

Similar Posts:]]>
http://soccerlog.net/2010/03/07/cupial-nie-jest-tik-takiem/feed/
Co się dzieje z Wisłą? http://soccerlog.net/2009/11/27/co-sie-dzieje-z-wisla/ http://soccerlog.net/2009/11/27/co-sie-dzieje-z-wisla/#comments Fri, 27 Nov 2009 14:27:31 +0000 Paulina Wolska http://soccerlog.net/2009/11/27/co-sie-dzieje-z-wisla/ Co się dzieje z Wisłą? W ostatnią niedzielę doznaliśmy kolejnej kompromitującej porażki. Kolejna porażka w arcyważnym meczu. Przegrana z Lechem, Legią i teraz z Cracovią. Czy Wisła nie umie już wygrywać ważnych meczy, prestiżowych? Ma umiejętności, by każdego w naszej lidze roznieść. Każdy zrozumie, gdy po walce, nieustępliwej walce, można przegrać mecz. Normalne, przecież to jest sport. Ale tak jak kiedyś powiedział Henryk Reyman, każdy oglądając mecz swojej ukochanej drużyny oczekuje, że piłkarze będą 'gryźć trawę', by wygrać mecz.
»Czytaj dalej

Tagi: Brożek, Skorża, Wisła,

]]>
Co się dzieje z Wisłą?
W ostatnią niedzielę doznaliśmy kolejnej kompromitującej porażki. Kolejna porażka w arcyważnym meczu. Przegrana z Lechem, Legią i teraz z Cracovią. Czy Wisła nie umie już wygrywać ważnych meczy, prestiżowych? Ma umiejętności, by każdego w naszej lidze roznieść. Każdy zrozumie, gdy po walce, nieustępliwej walce, można przegrać mecz. Normalne, przecież to jest sport. Ale tak jak kiedyś powiedział Henryk Reyman, każdy oglądając mecz swojej ukochanej drużyny oczekuje, że piłkarze będą ‘gryźć trawę’, by wygrać mecz.

Na takie mecze jak z Legią, Lechem nikt nie powinien ich mobilizować. To jest walka o prestiż, powiększenie przewagi punktowej nad najgroźniejszym rywalem w walce o mistrzostwo. Jeśli oni nie zdają sobie z tego sprawy… Mecz z Cracovią, derby, ‘Święta Wojna’. Sama nazwa powinna wyzwolić w nich taką chęć wygrania tego meczu, jak żaden inny rywal. Powinni zrozumieć, że grają dla kibiców. Wiernych i oddanych kibiców. Przecież po to by kibicować naszym piłkarzom, każdy poświęca swój wolny czas, pieniądze, daje z siebie wszystko na meczach. Gdyby nie fani, którzy tym żyją, chodzą na mecz, kupują oficjalne pamiątki, zarabialiby dwa tysiące złotych i zamartwiali się jak wyżywić rodzinę za te pieniądze. Sami powiedzcie – czym byłaby piłka nożna bez kibiców? Niczym. Dlatego boli mnie serce gdy oglądam taki mecz jak ten z Cracovią. Bez walki, bez ambicji naszych piłkarzy. Praktycznie żaden piłkarz nie dał z siebie 100%. Oczywiście nie można NIEKTÓRYM zarzucić, że się nie starali ( jak np Marcelo, Boguski czy Diaz). Dlaczego nie było tej walki, dla kibiców. Przecież tak powtarzali przed derbami, że chcą tym spotkaniem przeprosić swoich fanów za mecz z Legią. Przeprosili, nie ma co..

Teraz wszyscy możemy się zastanawiać, co dalej. Co z niektórymi piłkarzami ( ci, którzy nie wiedzą, że grają z Białą Gwiazdą na sercu, nie powinni grać w naszej drużynie), co z Maciejem Skorżą. Piłkarze i trener dostali już w tym sezonie duuuży kredyt zaufania. Po porażce z Levadią Tallin już na początku przygody Wisły z Ligą Mistrzów, kibice i prezes dali im drugą szansę. Kibice dalej wspierali swoich ulubieńców na meczach, Skorża dalej prowadził drużynę. Teraz nasuwa się pytanie, czy nie lepiej zrobić w szatni rewolucję. Skorżę bardzo szanuję, ale nie ma on twardej ręki. Nie potrafi posadzić na ławkę zawodnika, który gra słabiej, tylko dlatego, że mocną pozycję w drużynie, bo kiedyś coś tam zrobił. Paweł Brożek czy Patryk Małecki są w kiepskiej formie. Nie mówiąc już o Jopie, który nie powinien grać nawet na poziomie ekstraklasy. Trener jednak nic sobie z tego nie robi i dalej wystawia ich w wyjściowej jedenastce. Może warto dać szansę młodym jak Leszczak, Janik, Czekaj czy Chrapek. Im ambicji na pewno nie braknie..

Teraz piłkarze z trener powinni usiąść i pogadać jak faceci a nie jak dupy wołowe. Muszą powiedzieć sobie kilka mocnych słów, jeśli będzie trzeba to krzyknąć i przeklnąć. Bez tego ani rusz. Jeśli zrozumieją, że reprezentują Wisłę Kraków i Armię Białej Gwiazdy, wtedy może będziemy widzieli w nich ambicję i wolę walki od początku do końca. Aha, i niech zapamiętają jedno, niech te zdania będą wisiały u nich w szatni, niech czytają je przed każdym meczem, niech napiszą je tysiąc razy…

“Nikt nie wymaga od was samych zwycięstw.Czasem i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od was ambitnej i nieustępliwej walki.Nie dopuście do tego,aby ludzie uznali was za niegodnych…podania reki…” – Henryk Reyman

Similar Posts:]]>
http://soccerlog.net/2009/11/27/co-sie-dzieje-z-wisla/feed/
Strzelać bramki, zaliczać asysty… http://soccerlog.net/2009/08/29/strzelac-bramki-zaliczac-asysty%e2%80%a6/ http://soccerlog.net/2009/08/29/strzelac-bramki-zaliczac-asysty%e2%80%a6/#comments Sat, 29 Aug 2009 11:03:48 +0000 Luca http://soccerlog.net/2009/08/29/strzelac-bramki-zaliczac-asysty%e2%80%a6/ image.jpg Kiedy w 2007 roku podpisywał kontrakt z Wisłą Kraków, mówiło się o nim jak o wielkim talencie młodzieżowej reprezentacji Czech U-21, z którą miesiąc wcześniej zagrał w Mistrzostwach Europy. Zawodnik kupiony z FK Teplice za ok. 700 tys. euro wciąż nie może jednak w pełni rozwinąć skrzydeł w krakowskim zespole. Zapraszam do zapoznania się z sylwetką piłkarza i mojego autorskiego wywiadu z nim.
»Czytaj dalej

Tagi: Tomáš Jirsák, Wisła Kraków,

]]>
image.jpg
Kiedy w 2007 roku podpisywał kontrakt z Wisłą Kraków, mówiło się o nim jak o wielkim talencie młodzieżowej reprezentacji Czech U-21, z którą miesiąc wcześniej zagrał w Mistrzostwach Europy. Zawodnik kupiony z FK Teplice za ok. 700 tys. euro wciąż nie może jednak w pełni rozwinąć skrzydeł w krakowskim zespole. Zapraszam do zapoznania się z sylwetką piłkarza i mojego autorskiego wywiadu z nim.

Tomáš Jirsák – typowany na następcę nieodżałowanego Mirosława Szymkowiaka, środkowy pomocnik o filigranowym wzroście, w pierwszych meczach w barwach Wisły zachwycał techniką i nieszablonowymi podaniami. Porównywany do Iwańskiego czy Murawskiego, potrafił ładnym, prostopadłym podaniem otworzyć napastnikom drogę do bramki. Jirsák szybko popadł jednak w marazm. Pierwszy rok gry w jego wykonaniu ocenić można kolokwialnie – „w kratkę”, bowiem największy zryw formy zanotował on właśnie pod koniec sezonu 2007/2008, strzelając pięknego gola w okienko bramki w ostatnim meczu ligowym. Przed rozpoczęciem kolejnych rozgrywek to jemu przypisywano rolę głównego rozgrywającego Wisły Kraków. W pojedynku z Tottenhamem Hotspur w Pucharze UEFA doznał on jednak kontuzji, która wykluczyła go z gry na miesiąc, potem przytrafiły się kolejne urazy i Jirsákowi do końca sezonu nie udało się wrócić do pierwszego składu. Swego czasu trener Radolsky widział w nim nawet wschodzącą gwiazdę dorosłej reprezentacji Czech, zaś trener Wisły – Maciej Skorża – przyznawał, że to właśnie Tomáš Jirsák posiada najlepszy przegląd pola w całym zespole. Wyżej cenił sobie jednak usługi Diaza, Sobolewskiego i Cantoro.

Nie inaczej jest w tym sezonie. Od dwóch meczów nie dostaje on szansy wejścia na boisko nawet z ławki rezerwowych. Na wczorajszej konferencji prasowej zapytałem więc szkoleniowca, dlaczego tak się dzieje.
- Grają ci piłkarze, którzy na daną chwilę są najlepsi. Jirsák nie jest pomijany. Po prostu w środku pola gra Diaz, i gra na tej pozycji bardzo dobrze. Tomek ma rolę zawodnika wchodzącego, dużo sobie obiecuję po jego wyjściach.

Po konferencji porozmawiałem na ten temat z samym zainteresowanym:

- Nie wiem dlaczego nie gram, to pytanie do trenera. Czuję się dobrze, trenuję cały czas, jestem przygotowany, by w każdej chwili wejść na boisko.
- Wolisz grać jako pomocnik defensywny, jak np. Cantoro, czy raczej za napastnikami?
- Za napastnikami. Wysoko, z przodu, by strzelać bramki, zaliczać asysty…
- Moim zdaniem trener Skorża ustawia Cię bardziej z tyłu, jako piłkarza odpowiadającego w głównej mierze za destrukcję, a to właśnie grając w ofensywie mógłbyś więcej wnieść do drużyny. Może rozmowa z trenerem i próba przekonania go, byś grał jako ofensywny pomocnik, by poskutkowała?
- To jest trudne pytanie. Trener musi widzieć wyraźnie – albo moja obecność na boisku przynosi korzyść drużynie, albo nie. Na razie nie gram, trudno. Przygotowuję się do każdego meczu jakbym miał wchodzić od pierwszej minuty i czekam, aż trener da mi szansę.
- Czy myślisz o zmianie klubu?
- Na razie chcę zostać w Wiśle. Przez te pół roku będę chciał tutaj jak najwięcej pograć i zimą zobaczymy, co dalej.
- Jak oceniasz postawę kibiców na meczach? Wiadomo, że w Sosnowcu jest mniej dopingujących niż przy Reymonta…
- Na pewno tam jest mniej kibiców, ale ci, którzy przyjeżdżają, zawsze kibicują. Kibice dużo nam pomagają zwłaszcza w meczach u siebie.
- Myślisz, że Lech zagrozi nam w obronie tytułu w tym roku?
- Nie, Wisła będzie mistrzem!

Już dziś przekonamy się, czy ten sympatyczny piłkarz pojawi się na boisku, choćby w drugiej połowie, w meczu z Jagiellonią Białystok, a także, czy Wisła Kraków zrobi kolejny krok w stronę 13. Mistrzostwa Polski.

Similar Posts:]]>
http://soccerlog.net/2009/08/29/strzelac-bramki-zaliczac-asysty%e2%80%a6/feed/
Umieli podnieść się z kolan http://soccerlog.net/2009/08/17/umieli-podniesc-sie-z-kolan/ http://soccerlog.net/2009/08/17/umieli-podniesc-sie-z-kolan/#comments Mon, 17 Aug 2009 04:37:43 +0000 Luca http://soccerlog.net/2009/08/17/umieli-podniesc-sie-z-kolan/ Umieli podnieść się z kolan O kompromitującej porażce w dwumeczu z Levadią Tallin wszystko zostało już powiedziane. Na konferencji prasowej przed pierwszą kolejką ligową jeden z dziennikarzy zaskakująco szczerze i dosadnie wyznał trenerowi, że tę przegraną będą Wiśle wypominać jeszcze przez długi czas. I faktycznie, w większości wywiadów temat pamiętnego blamażu powraca, zaś odpowiedzi Wiślaków porównać można do tej autorstwa Patryka Małeckiego: ‘w każdym meczu chcemy pokazać, że to był przypadek’…
»Czytaj dalej

Tagi: Ekstraklasa, Wisła Kraków,

]]>
Umieli podnieść się z kolan
O kompromitującej porażce w dwumeczu z Levadią Tallin wszystko zostało już powiedziane. Na konferencji prasowej przed pierwszą kolejką ligową jeden z dziennikarzy zaskakująco szczerze i dosadnie wyznał trenerowi, że tę przegraną będą Wiśle wypominać jeszcze przez długi czas. I faktycznie, w większości wywiadów temat pamiętnego blamażu powraca, zaś odpowiedzi Wiślaków porównać można do tej autorstwa Patryka Małeckiego: ‘w każdym meczu chcemy pokazać, że to był przypadek’…

Trudno się z nim nie zgodzić. Piłkarze Wisły Kraków, znani w Polsce głównie z wysokich, jak na naszą ligę, indywidualnych umiejętności, od początku rozgrywek imponują także twardą grą i zaangażowaniem. Trudno wyrokować, kiedy przejdą obok jakiegoś meczu obojętnie, ale jedno jest pewne – podrażniona ambicja, wespół z doświadczeniem z poprzednich lat, nie pozwoli im na lekceważenie teoretycznie słabszych rywali, którzy często sprawiali im niemiłe niespodzianki. Na razie wszystko przebiega po ich myśli – jako jedyni zanotowali komplet zwycięstw i są samodzielnym liderem Ekstraklasy.

To, co daje się jeszcze wyczytać z boiska na pierwszy rzut oka, to niesamowita dyscyplina taktyczna, wpojona piłkarzom przez trenera Macieja Skorżę. Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów długo wyrokowano, czy 37-letni opiekun drużyny powinien dalej prowadzić Wisłę. Ostatecznie nie dość, że posadę zachował, to jeszcze powierzono mu obowiązki menedżera.
Bogusław Cupiał – właściciel klubu – zrozumiał chyba wreszcie, że pochopne zwalnianie szkoleniowców nie ma większego sensu. Oto trafił mu się bowiem najzdolniejszy Polski trener, przewyższający swoich kolegów po fachu wyczuciem, pokorą i inteligencją. Pierwsze cztery mecze sezonu (bo oprócz ligi także przegrany w karnych pojedynek z Lechem w Superpucharze) pokazują, że prowadzona przez niego drużyna wyraźnie się rozkręca. Wisła w dobrym stylu zdobywa kolejne punkty i jest na najlepszej drodze do obrony mistrzowskiego tytułu.

Najsolidniej prezentuje się blok obronny, a zwłaszcza dwaj środkowi defensorzy, którzy swą świetną grą sprawiają, że nikt już w Krakowie nie płacze za Cleberem, zaś reprezentant Polski, Mariusz Jop, siedzi na ławce rezerwowych. Ci obrońcy to Marcelo – niezwykle skuteczny w powietrzu, obdarzony wysokimi, czysto piłkarskimi umiejętnościami (także strzeleckimi!) – oraz kapitan drużyny, Arkadiusz Głowacki. Odkąd przestały nękać go kontuzje, jest obok Radosława Sobolewskiego prawdziwą podporą zespołu; potrafi wziąć na siebie ciężar gry, imponuje siłą i spokojem.
Po bokach solidni Piotr Brożek oraz Pablo Álvarez – wypożyczony z ligi włoskiej prawy obrońca, będący następcą legendy klubu, która niestety opuściła Wisłę przed tym sezonem – Marcina Baszczyńskiego (należy mieć nadzieję, że Urugwajczyk będzie się częściej włączał w akcje oskrzydlające drużyny). W razie czego Skorża ma do dyspozycji chwilowo kontuzjowanego Petera Šinglára.
W trzech pierwszych meczach sezonu defensywa krakowskiego zespołu zagrała „na zero” z tyłu, co tylko poświadcza o jej klasie i zgraniu. Stosunek bramek wynosi jednak 9:1…

Tę jedną bramkę ma bowiem na swoim sumieniu tylko i wyłącznie bramkarz Mariusz Pawełek – zdecydowanie najsłabsze ogniwo zespołu. Już chyba tylko trener Kazimierski wierzy w umiejętności tego zawodnika – liczba błędów, których częstą konsekwencją są tracone przez Wisłę bramki, irytują nie tylko dziennikarzy i kibiców, ale pewnie także i samych obrońców. Ilie Cebanu, jedyny zmiennik Pawełka, jest wciąż niepewny i niedoświadczony. Kupno klasowego bramkarza (co, jak pokazują ostatnie miesiące bezowocnych poszukiwań, wcale nie jest takie łatwe) powinno być dla władz klubu priorytetem w najbliższym czasie.

Linia pomocy od zawsze decydowała o ofensywnym stylu gry Wisły Kraków. Nie inaczej jest w tym sezonie, choć środkowi Sobolewski oraz Diaz (Cantoro) mało rozgrywają, skupiając się raczej na przerywaniu akcji rywali. Sytuacja powinna ulec zmianie, gdy kontuzję wyleczy wreszcie wyczekiwany przez wszystkich Łukasz Garguła. Kibice liczą, że będzie on pierwszym, po nieodżałowanym Mirosławie Szymkowiaku, rozgrywającym z prawdziwego zdarzenia. Tomáš Jirsák i Konrad Gołoś pozostają bowiem „wiecznymi talentami” (choć z zupełnie odmiennych przyczyn).
Lewy pomocnik Andraž Kirm to niemal kopia Marka Zieńczuka – niewidoczny przez długi czas, w decydującym momencie potrafi precyzyjnie i nietuzinkowo zagrać do kolegi z drużyny. Pudłuje zresztą w tak samo dogodnych sytuacjach, co jego poprzednik.
Prawe skrzydło jak na razie okupuje Wojciech Łobodziński, który czasem błyśnie dobrym podaniem, by za chwilę zaplątać się w kolejnym nieudanym dryblingu. Piłkarz ten wciąż gra poniżej oczekiwań, dlatego gdy uraz wyleczy Boguski, na prawą stronę wróci Patryk Małecki, zaś Łobodzińskiemu przypadnie rola „jokera”.

I wreszcie atak, czyli przede wszystkim Paweł Brożek, który jest bez dwóch zdań rasowym snajperem. Fakt, w tym sezonie długo nie mógł przełamać niemocy strzeleckiej, ale za to przejął rolę Rafała Boguskiego – cofa się, rozpoczyna akcje i asystuje przy bramkach przesuniętego do ataku Patryka Małeckiego. Ciężko rozstrzygnąć, która pozycja jest dla tego ostatniego lepsza – atak czy prawe skrzydło. Moim zdaniem jego szybkość i technika bardziej przydaje się w bocznym sektorze boiska – co wie zresztą doskonale Maciej Skorża, każąc mu schodzić co jakiś czas do linii bocznej. Małecki cofnie się na dobre do pomocy, gdy tylko wróci do gry wspomniany Boguski, pełniący rolę „mediapunta” za Pawłem Brożkiem.
To jednak zdecydowanie za mało, jeżeli chodzi o atak Wisły. Pierwsze mecze pokazały, że król strzelców ubiegłego sezonu nie zawsze jest w nastroju do zdobywania bramek, i wtedy na boisko powinien wejść godny jego zastępca. Nie jest nim na pewno marnujący kolejne stuprocentowe sytuacje Piotr Ćwieląg, stąd konieczność sprowadzenia dobrego napastnika w zimie, a być może nawet dwóch – w miejsce Brożka, którego przyszłość w Wiśle stoi pod dużym znakiem zapytania.

Powyższa analiza wskazuje na to, że teoretycznie jedynie dwie pozycje wymagają istotnego wzmocnienia. Zależy jednak, jakie wymagania postawimy przed krakowskim zespołem. Obrona mistrzostwa nie powinna stanowić wielkiego problemu, tym bardziej, że wkrótce dołączą do drużyny obecnie kontuzjowani, istotni zawodnicy. Lech Poznań? Mecz z Polonią potwierdził moje przeczucia, że Franciszek Smuda, przy wszystkich swoich wadach i zaletach, był lepszym, a na pewno bardziej doświadczonym trenerem od Jacka Zielińskiego. To właśnie doświadczenie odegra kluczową rolę w meczach Ligi Europejskiej, z której Lech, prędzej (Club Brugge) lub później odpadnie, a które pozbawią go wielu sił – istotnych zwłaszcza na finiszu rozgrywek. Tylko od Bogusława Cupiała zależy zatem, czy Wisła Kraków wreszcie przedrze się do fazy grupowej Ligii Mistrzów. Ilość pieniędzy, które zdecyduje się przeznaczyć na transfery, pomoże nam za rok obliczyć szanse Wisły, gdy przyjedzie jej się pojedynkować z kolejnym mistrzem jednego z krajów dawnego ZSRR…

Similar Posts:]]>
http://soccerlog.net/2009/08/17/umieli-podniesc-sie-z-kolan/feed/
Krakowskie problemy: wyjazdy i bramkarze http://soccerlog.net/2009/08/13/krakowskie-problemy-wyjazdy-i-bramkarze/ http://soccerlog.net/2009/08/13/krakowskie-problemy-wyjazdy-i-bramkarze/#comments Thu, 13 Aug 2009 18:05:11 +0000 nowy http://soccerlog.net/2009/08/13/krakowskie-problemy-wyjazdy-i-bramkarze/ Krakowskie problemy: wyjazdy i bramkarze Kraków z piłkarskiego punktu widzenia to siedziba dwóch klubów Ekstraklasy, w tym mistrza Polski. A jednocześnie miasto, w którym meczów Ekstraklasy nie można zobaczyć. Trwające remonty stadionów przy Reymonta i Kałuży zmusiły krakowskie kluby do gry w Sosnowcu. Czy to wszystkie zmartwienia klubów i kibiców? Niekoniecznie.
»Czytaj dalej

Tagi: Cracovia Kraków, Ekstraklasa, Marcin Cabaj, Mariusz Pawełek, Wisła Kraków,

]]>
Krakowskie problemy: wyjazdy i bramkarze
Kraków z piłkarskiego punktu widzenia to siedziba dwóch klubów Ekstraklasy, w tym mistrza Polski. A jednocześnie miasto, w którym meczów Ekstraklasy nie można zobaczyć. Trwające remonty stadionów przy Reymonta i Kałuży zmusiły krakowskie kluby do gry w Sosnowcu. Czy to wszystkie zmartwienia klubów i kibiców? Niekoniecznie.

Jak ważna jest gra „u siebie” wie każdy kibic, zawodnik i trener. Znane boisko czy otoczenie mają znaczenie w trakcie meczu. Gra „w domu” to większa pewność siebie. A przede wszystkim to wsparcie kibiców. Nie przez przypadek piłkarze mówią często, że „trybuny to nasz dwunasty zawodnik”. Wsparcie tysięcy gardeł z trybun nie tylko niesie zespół, ale może paraliżować przeciwnika.

Z kolei ostatnią linią obrony każdej drużyny jest bramkarz. Gdy broni skutecznie sprawia, że gra obrońców i kolejnych formacji jest spokojniejsza. Gramy pewniej, bo wiemy, że za naszymi plecami jest on – tak mogą opisać obrońcy bramkarza swojej drużyny.

Jak gra zespół, gdy zabraknie własnego stadionu i pewnego bramkarza?

Wystarczy spojrzeć na ostatni ligowy mecz “Pasów”. Porażka 2:6 z Lechią Gdańsk zaskoczyła wielu. Co prawda Cracovia to nie ta sama drużyna, która przed dwoma laty zajmowała 4. miejsce w Ekstraklasie. W ostatnim sezonie przed spadkiem do I ligi uchroniło ją zamieszanie związane ze składem ligi. Jednak tracenie sześciu goli w jednym meczu musi zastanowić. Mecz z klubem z Gdańska został rozegrany w Sosnowcu. Na trybunach było.. 200 osób. Inny stadion, inna murawa – to był pierwszy mecz o punkty Cracovii na Stadionie Ludowym. Wreszcie niemal puste trybuny – w poprzednim sezonie przy Kałuży pojawiało się średnio 4 200 osób. To wszystko robi różnicę.

Wreszcie bramkarz Cracovii – Marcin Cabaj. Ekscentryczny i wybuchowy. Spośród bramkarzy Ekstraklasy inkasuje najwięcej kartek. Ma tyle samo efektownych parad, co puszczanych baboli. We wspomnianym meczu z Lechią trzy z sześciu bramek możemy przypisać Cabajowi – gol na 0:2 (zobacz), na 2:4 (zobacz) i na 2:5 (zobacz). Szczególnie ta ostatnia „interwencja” wzbudza politowanie. Bramkarz ocierający się kiedyś o reprezentację, teraz jest kiepską wizytówką Pasów. Ulubieniec trenera Majewskiego pozostał między słupkami po jego odejściu. Czy słusznie?

O Wiśle Kraków wciąż mówi się w kontekście pojedynków z Levadią Tallin w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Odpadnięcie z mistrzem Estonii okrzyknięte zostało kompromitacją polskiej piłki. Odpowiedzialność za ten blamaż wziął na siebie trener Skorża. I słusznie – w końcu formę Białej Gwiazdy budował na decydujące mecze eliminacji w sierpniu zapominając, że trzeba również wygrać w lipcu. Ale czy to jedyny powód porażki?
Mistrz Polski w dwumeczu z Levadią nie zagrał u siebie. Mecz w Polsce odbył się w Sosnowcu. Inna murawa, inny stadion – podobnie jak w przypadku Cracovii, był to pierwszy mecz o punkty na Stadionie Ludowym.

W bramce Białej Gwiazdy stoi Mariusz Pawełek. Już sam fakt, że Wisła przetestowała dwudziestu bramkarzy by go zastąpić mówi samo za siebie. Pozycja bramkarza to najsłabsze ogniwo mistrza Polski. Gol stracony w Sosnowcu w meczu z Levadią obciąża w równym stopniu Mariusza Jopa (dał się ograć), jak i Pawełka (strzał w krótki róg). Bo Pawełek nie tylko nie jest pewnym bramkarzem ale to mistrz baboli. Wystarczy wspomnieć 2. kolejkę Ekstraklasy i bramkę straconą w Lubinie przez Wiślaków – zobacz. Co prawda Wisła prowadziła już 4:0, ale cytując Jana Tomaszewskiego „to nie był błąd, to był wielbłąd”. Dobrze reakcje po tym występie Pawełka oddaje tekst redakcyjnego kolegi Kamila Szwaby „Kończ waść”.

Stadion będzie, a w bramce…

Nie sugeruję, że kibice Cracovii i Wisły winę za niektóre słabe występy powinni zrzucać na remonty stadionów i bramkarzy. Ale sytuacja obu krakowskich klubów jest nie do pozazdroszczenia. Nie tylko zespoły grają każdy mecz na wyjeździe, a kibice muszą jeździć do Sosnowca. W dodatku ten, który powinien być „najpewniejszym punktem drużyny” – bramkarz jest tym, który często psuje wysiłek reszty kolegów. O ile remonty za kilka miesięcy się skończą – “Pasy” i “Biała Gwiazda” wrócą do siebie na nowe, odnowione obiekty, o tyle bez „remontu” pozycji bramkarza, oba zespoły mogą wiele stracić.

Similar Posts:]]>
http://soccerlog.net/2009/08/13/krakowskie-problemy-wyjazdy-i-bramkarze/feed/
Kończ waść… http://soccerlog.net/2009/08/08/koncz-wasc/ http://soccerlog.net/2009/08/08/koncz-wasc/#comments Sat, 08 Aug 2009 16:50:50 +0000 kaszwa http://soccerlog.net/2009/08/08/koncz-wasc/ Kończ waść... Żyjemy w prawie czterdziestomilionowym kraju, w którym zarejestrowanych jest około 150 tysięcy piłkarzy. To do prawdy niewiarygodne, że najlepszy spośród ponad tysiąca klubów w Polsce, Wisła Kraków, nie może znaleźć lepszego fachowca do gry w bramce od Mariusza Pawełka.
»Czytaj dalej

Tagi: Ekstraklasa, Mariusz Pawełek, Wisła Kraków,

]]>
Kończ waść...
Żyjemy w prawie czterdziestomilionowym kraju, w którym zarejestrowanych jest około 150 tysięcy piłkarzy. To do prawdy niewiarygodne, że najlepszy spośród ponad tysiąca klubów w Polsce, Wisła Kraków, nie może znaleźć lepszego fachowca do gry w bramce od Mariusza Pawełka.

Przyznam, że piszę ten tekst z powodu impulsu, tuż po obejrzeniu ostatniego ligowego spotkania krakowskiej Wisły, w którym Pawełek dał kolejny popis swojej nieudolności. Ma naprawdę sporo szczęścia, że jego koledzy grają na tyle skutecznie, że jego błędy zwykle nie wpływają na wynik spotkania. Jednak pamiętamy ostatnie kompromitujące występy z Levadią Tallin, gdzie przy obu bramkach, które straciła Biała Gwiazda, błędy popełniał były zawodnik Odry Wodzisław. Do obu tych spotkań mogłoby nie dojść, gdyby piłka przepuszczona pod nogą Mariusza Pawełka w przedostatnim meczu minionego sezonu przeciwko Lechii Gdańsk zatrzepotała w siatce, zamiast trafić w słupek. Wówczas w Lidze Mistrzów mogłaby walczyć dziś Legia.

Oczywiście Wisła odpadła w przedbiegach eliminacji Champions League nie tylko z powodu słabego występu Pawełka, zawiniła cała drużyna, ale można śmiało powiedzieć, że z lepszym fachowcem między słupkami można było uniknąć tej okropnej wpadki i w kolejnej rundzie, już w lepszej formie rywalizować z Debreczynem. Zewsząd słychać głosy broniące Mariusza, z których można wywnioskować, że błędy, jakie popełnia są spowodowane prasową nagonką. Trzeba jednak powiedzieć, że to nie dziennikarze stoją między słupkami. A inni zawodnicy potrafili sobie poradzić z presją wywieraną przez środki masowego przekazu.

Porównajmy, oczywiście zachowując wszelkie proporcje, grę Pawełka do występów Victora Valdesa w Barcelonie przed dwoma, trzema laty. Wówczas golkiperowi Dumy Katalonii również zdarzały się klopsy, zbyt często jak na bramkarza drużyny aspirującej do bycia najlepszą na świecie. Hiszpanowi udało się jednak wyjść na prosta i dziś można go postawić na równi z najlepszym w tym fachu na Półwyspie Iberyjskim, Ikerem Casillasem. Pawełka natomiast absolutnie nie możemy przyrównać do najlepszego na krajowym podwórku Jana Muchy, który myli się rzadko.

Przez ostatnie lata krakowscy trenerzy przetestowali ponad dwudziestu bramkarzy. Dlaczego nie został zatrudniony choćby Nurković? Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, że prezentowałby się lepiej. Bo cóż z tego, wracając do Pawełka i ostatniego meczu z Zagłębiem, że obronił kilka mocnych strzałów w środek bramki, skoro przepuścił piłkę strzeloną z ponad 40 metrów przez anonimowego w Polsce Davida Caiado. I cóż z tego, że Wisła i tak spotkanie to wygrała. Kibice Wisły, trener Skorża pewnie też, mają dość szargania swoich nerwów z powodu fatalnych, bądź niepewnych interwencji Mariusza. Najwyższa pora to zmienić.

Similar Posts:]]>
http://soccerlog.net/2009/08/08/koncz-wasc/feed/
Panie Cupiał, ja pana nie poznaję! http://soccerlog.net/2009/08/07/panie-cupial-ja-pana-nie-poznaje/ http://soccerlog.net/2009/08/07/panie-cupial-ja-pana-nie-poznaje/#comments Fri, 07 Aug 2009 10:00:32 +0000 Zawil http://soccerlog.net/2009/08/07/panie-cupial-ja-pana-nie-poznaje/ Panie Cupiał, ja pana nie poznaję! Mecze z najlepszymi drużynami Europy, piłkarskie salony, spektakle z polską drużyną w Lidze Mistrzów oraz ogromne pieniądze - tak pokrótce wyglądały marzenia pana Bogusława Cupiała do momentu meczów jego ukochanej Wisły Kraków z estońską Levadią Tallin. Marzenia czasem się spełniają, lecz niestety nie w przypadku właściciela Białej Gwiazdy. Wisła Kraków z kretesem odpadła z walki o miejsce w elitarnej Lidze Mistrzów, a nadzieje kibiców w naszym kraju o występach polskiej drużyny w najważniejszych europejskich pucharach prysły po raz kolejny niczym bańka mydlana.
»Czytaj dalej

Tagi: Bogusław Cupiał, Ekstraklasa, Liga Mistrzów, Wisła Kraków,

]]>
Panie Cupiał, ja pana nie poznaję!
Mecze z najlepszymi drużynami Europy, piłkarskie salony, spektakle z polską drużyną w Lidze Mistrzów oraz ogromne pieniądze – tak pokrótce wyglądały marzenia pana Bogusława Cupiała do momentu meczów jego ukochanej Wisły Kraków z estońską Levadią Tallin. Marzenia czasem się spełniają, lecz niestety nie w przypadku właściciela Białej Gwiazdy. Wisła Kraków z kretesem odpadła z walki o miejsce w elitarnej Lidze Mistrzów, a nadzieje kibiców w naszym kraju o występach polskiej drużyny w najważniejszych europejskich pucharach prysły po raz kolejny niczym bańka mydlana.

Przykra porażka. Wstyd. Kompromitacja. Takie o to słowa najczęściej padały w kontekście przegranej Mistrzów Polski z estońską Levadią. Przecież w tym roku, dzięki ‘genialnemu’ pomysłowi Michela Platiniego, polska drużyna w porównaniu do lat wcześniejszych miała nieco ułatwiony start w LM. Nowy regulamin Champions League przekreślał możliwość konfrontacji Mistrza Polski z jedną z potęg Europy. Miało pomóc, lecz marzenia o najważniejszych pucharach europejskich musimy ponownie przełożyć przynajmniej jeszcze o jeden (?!) sezon.

Po porażce Wisły Kraków pan Bogusław Cupiał był wściekły. Każdy spodziewał się, że w ekipie Mistrzów Polski polecą głowy za wynik dwumeczu z Levadią Tallin. A tak jednak się nie stało. W Wiśle jak na razie nikt nie stracił pracy a, co najważniejsze, wspaniałomyślny właściciel dał jeszcze jedną szansę trenerowi Białej Gwiazdy – Maciejowi Skorży.
- Nie chciałem odchodzić, zamykając za sobą drzwi. Chcę pracować dalej, jak potrafię najlepiej. Dziękuję przełożonym za ogromny kredyt zaufania – powiedział trener Wiślaków w jednym z wywiadów. To właśnie coach Wisły wziął na siebie odpowiedzialność za wynik w eliminacjach Ligi Mistrzów.

Pomimo tego, że w szeregach krakowian wszyscy zachowali swoje stołki, prezes Cupiał chciał zwolnić dyrektora sportowego – Jacka Bednarza, drugiego trenera – Rafała Janasa, któremu zarzucono błędne rozpracowanie rywali z Tallinu, trenera bramkarzy Jacka Kazimierskiego, prezesa Marka Wilczka oraz fizjologa Paolo Terziottiego. Zastanawiacie się zapewne, czemu wyżej wymienione osoby pozostały jednak w Wiśle Kraków. Otóż wstawił się za nimi trener Maciej Skorża! Można by powiedzieć – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! Tak więc zgrana ekipa szkoleniowa Wiślaków pozostała na swoich dotychczasowych posadach.

Prawie wszystko (a raczej wszyscy) pozostało (pozostali) na swoim miejscu. Nikt chyba nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Otóż znamy pana Cupiała z jego raptownych, czasem nawet nieprzemyślanych decyzji. Tym razem właściciel Wisły zachował zimną krew. Być może pan Bogusław zrozumiał, że na stworzenie silnej i zgranej ekipy potrzeba czasu oraz guru drużyny w postaci trenera, który ma kredyt zaufania władz klubu, oraz który, pomimo czasem wstydliwych porażek, nie traci swojej pracy a z uporem stara się realizować wcześniej zamierzone cele drużyny.

Między Bogiem a prawdą powiem Wam, że podziwiam pana Cupiała. Gdybym ja był prezesem klubu, który po raz enty próbuje awansować do upragnionej Ligi Mistrzów i sztuka ta by mu się nie udała, to chyba bym zrezygnował. A pieniądze wydane na klub przestałbym liczyć. Wiary i nadziei w upragniony cel właścicielowi Wisły pozazdrościć może chyba wielu innych prezesów klubów z polskiego piłkarskiego podwórka. Mówią, że nadzieja matką głupich, ale cóż…

Trener Skorża pozostał na swoim stanowisku, jego współpracownicy też, lecz aby nie było tak sielankowo i aby porażka z Levadią nie przeszła ludziom Białej Gwiazdy płazem, właściciel Wiślaków wpadł na pomysł jak ukarać piłkarzy krakowskiego klubu. Otóż mówi się, że pan Cupiał nie wypłaci częściowo premii zawodnikom za zdobycie Mistrzostwa Polski w poprzednim sezonie. Jedynym sposobem na zmianę zdania właściciela krakowian jest dobra gra Wisły w kolejnym sezonie Ekstraklasy.

Ale jak wyczarować pieniądze, które miał zarobić klub awansując w dalszych szczeblach eliminacji Ligi Mistrzów? Podobno jednym ze sposobów jest sprzedaż Pawła Brożka. Mówi się, że Wisła jest gotowa oddać swojego napastnika już za 2-2,5 miliona euro. Czyżby aż tak bardzo na porażce z Levadią Tallin ucierpiał budżet krakowskiej ekipy? Co do przyszłości Pawła Brożka przekonamy się w najbliższym czasie.

Po porażce w eliminacjach do LM ekipa spod Wawelu przegrała kolejny dość ważny mecz, tym razem z Lechem Poznań. Biała Gwiazda uległa w karnych Kolejarzowi w Superpucharze Polski. No cóż, jak pech to pech, krótko mówiąc nie wiedzie się ostatnio Wiśle, a pan Cupiał chyba przymknął oko na mecz z Lechem.

Ciekawym aspektem po ostatnich porażkach Wisły jest to, że pod Wawelem trener Maciej Skorża zaczął budować siatkę skautów, którzy mieliby wyszukiwać młode piłkarskie talenty oraz piłkarzy przydatnych dla klubu. Jednym z kandydatów na to stanowisko jest Edward Klejndinst!

A więc w Wiśle prawie wszystko zostaje na swoim miejscu… na razie. Dopóty, dopóki krakowianie nie nabawią się wstydu w kolejnym meczu o stawkę lub ich forma nie będzie dostatecznie wysoka by odnosić sukcesy na polskim piłkarskim podwórku. Wtedy pan Maciej Skorża zapewne będzie musiał ustąpić stołka kolejnemu (a nie było ich mało) wybrańcowi Bogusława Cupiała.

Co do właściciela Wiślaków życzę mu dalszej wiary we własny zespół i nadziei na osiągnięcie od lat zamierzonych celów (czyt. Liga Mistrzów) w następnych sezonach. Jak również mądrych i przemyślanych decyzji w klubie, takich jak na przykład ta ostatnia o pozostawieniu Skorży na posadzie trenera.

A nam, kibicom polskiej piłki nożnej, pozostaje trzymać kciuki za ekipę Cupiała, gdy kolejny raz zdobędzie Mistrzostwo Polski i walczyć będzie o udział w elitarnej Lidze Mistrzów.

Similar Posts:]]>
http://soccerlog.net/2009/08/07/panie-cupial-ja-pana-nie-poznaje/feed/