Soccerlog.net » Manuel Pellegrini http://soccerlog.net Futbol w najlepszym wydaniu Wed, 12 May 2010 15:21:03 +0000 http://wordpress.org/?v=2.8.1 en hourly 1 Kłopot bogactwa to też kłopot http://soccerlog.net/2009/08/18/klopot-bogactwa-to-tez-klopot/ http://soccerlog.net/2009/08/18/klopot-bogactwa-to-tez-klopot/#comments Tue, 18 Aug 2009 10:00:08 +0000 ladzinsky http://soccerlog.net/2009/08/18/klopot-bogactwa-to-tez-klopot/ Kłopot bogactwa to też kłopot - Mówi się, że ma pan prawdziwy kłopot bogactwa… - Ekhm, no cóż, życzę każdemu trenerowi takiego kłopotu. Często słyszymy wypowiedzi szkoleniowców utrzymane w tym tonie. Teoria, ale też życie, może wykazać, że jest to błędne stwierdzenie, a wspomniany kłopot może pociągnąć za sobą naprawdę poważne problemy. Te z kolei często ważą na wynikach całej drużyny, oczywiście w sposób negatywny.
»Czytaj dalej

Tagi: Manchester City, Manuel Pellegrini, Mark Hughes, Real Madryt,

]]>
Kłopot bogactwa to też kłopot
- Mówi się, że ma pan prawdziwy kłopot bogactwa…
- Ekhm, no cóż, życzę każdemu trenerowi takiego kłopotu.
Często słyszymy wypowiedzi szkoleniowców utrzymane w tym tonie. Teoria, ale też życie, może wykazać, że jest to błędne stwierdzenie, a wspomniany kłopot może pociągnąć za sobą naprawdę poważne problemy. Te z kolei często ważą na wynikach całej drużyny, oczywiście w sposób negatywny.

Dobrego menedżera można poznać między innymi po tym, jak zachowa się, gdy do drzwi jego klubu zapuka dobrobyt. Rzucać pieniądze na prawo i lewo, kupując niepotrzebnych zawodników może każdy z nas, ale żeby mądrze je rozgospodarować, trzeba zachować zdrowy rozsądek i umiejętnie rozłożyć wzmocnienia na różne sektory boiska. Stanowi to problem w najbogatszych klubach, gdzie często zdarza się, że regularnie na ławce rezerwowych siedzą gracze, których każdy inny trener przyjąłby z pocałowaniem ręki. Podajmy przykład Marka Hughesa, który obecnie usilnie próbuje zepsuć kariery obiecującym, młodym zawodnikom zbudować zespół na miarę rozbicia Wielkiej Czwórki Premier League.

Wyobraźmy sobie taki scenariusz:
1a. Średnio zamożny klub wykupuje bogaty inwestor i pozostawia do dyspozycji ogromne kwoty na transfery i płace (Manchester City, Chelsea).
1b. Wielki klub z tradycjami zanotował fatalny sezon bez żadnych sukcesów, zwalniany jest trener i ludzie odpowiedzialni za ten stan, przeznacza się zatem ogromne środki na przebudowę składu (Real Madryt, po części Inter, mający ambicje na wygranie Ligi Mistrzów).
2. Menedżer, któremu stawia się żądanie natychmiastowych sukcesów, nie oszczędza wzmacniając drużynę i sprowadza wielu zawodników. Gracze, którzy wcześniej stanowili o sile zespołu, w większości odchodzą w odstawkę. Pomimo to zdecydują się zostać, mając coś do udowodnienia sztabowi szkoleniowemu i kibicom. Poza tym klub często otrzymuje za nich tylko niskie oferty od kontrahentów, którzy znają sytuację piłkarza w zespole.
3. Tworzą się tzw. kominy płacowe, co w klubie, pomimo sporego budżetu, niestabilnym finansowo może stanowić duży problem, gdy wycofa się inwestor, o czym myślał np. Roman Abramowicz po licznych ciosach zadanych mu przez kryzys.
4. Drużyna zaczyna nieźle, ale zdesperowani rezerwowi psują atmosferę i wyniki przestają zadowalać zarząd. Obsuwa się na dół w ligowej tabeli i dzieje się tak, aż pokrzywdzeni i krzywdzący w jednym nie opuszczą klubu. W czarnym scenariuszu właściciel może sprzedać klub, a nie wszyscy inwestorzy gwarantują ogromny budżet.

Z drugiej strony, taka sytuacja powoduje wzrost ambicji u zawodników, którzy są w klubie już przez jakiś czas, a nie uważają się za gorszych od tych, którzy mieli zmienić oblicze drużyny. Bardziej starają się na treningach i czasami okazują się lepsi od nowych nabytków, ale wtedy to oni podupadają psychicznie. Prasa rozpisuje się o pieniądzach wyrzuconych w błoto, co na pewno nie pomaga w wykorzystywaniu szans dawanych przez menedżera, aż w końcu jest ich coraz mniej. Przypomnijmy sobie chociażby sprowadzenie do Chelsea Andrija Szewczenki, który jak niepyszny wrócił do Milanu na zasadzie wypożyczenia. Podobne kłopoty czekają niemal całą holenderską kolonię w Realu. Arjen Robben, Wesley Sneijder, Rafael van der Vaart, Ruud van Nistelrooy, Klaas-Jan Huntelaar (odszedł już do Milanu) i Royston Drenthe razem warci są niemal 100 milionów euro. Florentino Perez razem z nowym trenerem Manuelem Pellegrinim chciałby sprzedać ich wszystkich, ale niektórzy wcale nie chcą odchodzić, a kwoty proponowane przez potencjalnych kupców nie zadowalają wielkiego Flo. Innych zawodników szczególnie dotkniętych przez to zjawisko, które nie bez powodu nazywa się „kłopotem” możnaby wymieniać i wymieniać.

Kolejną złą stroną sytuacji jest kwestia reprezentacji. Gracze, szczególnie mając w perspektywie zbliżające się mistrzostwa świata oraz wkraczające w kluczową fazę eliminacje, chcą wpaść w oko selekcjonerom drużyn narodowych. Bert van Marwijk wypowiedział się już na ten temat: „Patrzę na swój zespół. Pewnym jest natomiast, że jest coraz to mniej dostępnych piłkarzy. Potrzebujemy, aby nasi reprezentanci w klubach na najwyższym poziomie grali często”. Między wierszami można odczytać, że życzyłby sobie odejścia z Madrytu swoich podopiecznych.

Schemat, który przedstawiłem, często powielany jest w prawdziwej piłce nożnej. Pomimo iż da się znaleźć kilka pozytywnych stron kłopotu bogactwa w drużynie, moim zdaniem negatywnie wpływa on na jej grę. Oczywiście można temu zapobiec, ale w wiele zależy od szans na uniknięcie kontuzji. Własny osąd sprawy zostawiam Czytelnikom.

Similar Posts:]]>
http://soccerlog.net/2009/08/18/klopot-bogactwa-to-tez-klopot/feed/
Królewskie dylematy http://soccerlog.net/2009/08/07/krolewskie-dylematy/ http://soccerlog.net/2009/08/07/krolewskie-dylematy/#comments Fri, 07 Aug 2009 10:00:59 +0000 Greg http://soccerlog.net/2009/08/07/krolewskie-dylematy/ Królewskie dylematy Manuel Pellegrini, obejmując po Juande Ramosie stanowisko trenera Realu Madryt, musiał zdawać sobie sprawę, że czeka go najtrudniejsze wyzwanie, przed jakim stanął w swojej trenerskiej karierze. Musi poukładać skład „Królewskich”, wzmocniony spektakularnymi transferami, za którymi stoi szastający milionami euro prezes Florentino Perez. Chilijczyk będzie miał twardy orzech do zgryzienia, wszak gwiazd w drużynie ma bez liku, a pozycji na boisku do obsadzenia tylko jedenaście.
»Czytaj dalej

Tagi: Alvaro Arbeloa, Cristiano Ronaldo, Florentino Perez, Kaka, Manuel Pellegrini, Raul Albiol, Real Madryt, Xabi Alonso,

]]>
Królewskie dylematy
Manuel Pellegrini, obejmując po Juande Ramosie stanowisko trenera Realu Madryt, musiał zdawać sobie sprawę, że czeka go najtrudniejsze wyzwanie, przed jakim stanął w swojej trenerskiej karierze. Musi poukładać skład „Królewskich”, wzmocniony spektakularnymi transferami, za którymi stoi szastający milionami euro prezes Florentino Perez. Chilijczyk będzie miał twardy orzech do zgryzienia, wszak gwiazd w drużynie ma bez liku, a pozycji na boisku do obsadzenia tylko jedenaście.

- Nie chciałbym być na miejscu Manuela Pellegriniego, który musi ułożyć pierwszy skład z tych indywidualności – powiedział niedawno Sir Alex Ferguson. Rzeczywiście, w związku z letnim szałem zakupów, jaki ogarnął Pereza, podstawowa jedenastka „Królewskich” będzie diametralnie inna od tej, którą zazwyczaj desygnował na boisko Juande Ramos. Nowe twarze to nie jedyna zmiana, którą przeprowadzi Pellegrini. Będzie musiał stworzyć nowy system gry, by pogodzić ofensywne zapędy Sergio Ramosa, egoizm Robbena (jeśli nie odejdzie) i Ronaldo z finezją Kaki oraz twardą grą Xabiego Alonso.

Najpierw przegląd sił, którymi Chilijczyk dysponuje.

Bramkarz

Ta pozycja wywołuje najmniej kontrowersji. Iker Casillas był, jest i pozostanie numerem jeden w bramce Realu. W tym momencie nie ma chyba lepszego fachowca od łapania piłek na świecie. Mimo wcześniejszych zapowiedzi o opuszczeniu Madrytu, zmiennikiem Ikera pozostanie Jerzy Dudek, który w meczach sparingowych prezentował się całkiem nieźle. Myślę, że Pellegrini może być zadowolony z takiego obrotu spraw. Z klubem pożegnał się z kolei trzeci golkiper Jordi Codina, który podpisał trzyletnią umowę z Getafe.

Obrona

Dobry zespół to nie tylko ofensywa. Florentino Perez zapomniał o tej oczywistości w czasie swojej pierwszej kadencji i stąd obronę Realu łatali tacy gracze, jak Francisco Pavon czy Raul Bravo. W 2009 roku Flo nie popełnił już tego samego błędu. Wobec odejścia Fabio Cannavaro, zagiął parol na Raula Albiola, 24-letniego wychowanka Valencii, reprezentanta Hiszpanii. Decyzja ta może okazać się trafiona, a Albiol z Pepe, jeśli znajdą wspólny język, są w stanie stworzyć mur nie do przebicia.

Florentino Perez namówił na powrót do Madrytu wychowanka klubu, Alvaro Arbeloę, który wybił się przez półtora roku gry na Anfield Road w Liverpoolu. Do Realu wraca też, po rocznym wypożyczeniu do Santander, Ezequiel Garay, argentyński stoper bądź boczny obrońca. Jego sytuacja jest analogiczna do położenia Gerarda Pique przed zeszłym sezonem. Fakt,  Garay nie grał w Manchesterze United tylko w hiszpańskim średniaku, ale ma równie dobre szanse, by przebojem – niczym kataloński stoper – wedrzeć się do podstawowej jedenastki klubu.

Szczególnie, że Pepe musi odpokutować sześć meczów za chamski faul na Javim Casquero. Dodatkowo, Garay dobrze egzekwuje stałe fragmenty gry. Sergio Ramos jest niemalże pewniakiem, jeśli chodzi o prawą obronę. Przebojowy, szybki, ofensywnie nastawiony piłkarz musi jednak wyeliminować łatwość do gubienia piłek i nauczyć się trzymać nerwy na wodzy, co niewątpliwie stanowi psychologiczne wyzwanie przed samym Pellegrinim. Oprócz wyżej wspomnianych defensorów, Pellegrini ma w odwodzie Christopha Metzeldera, który łatał dziury w razie absencji lepszych od niego stoperów, Marcelo, który odbudował zaufanie kibiców do siebie za kadencji Ramosa, Miguela Torresa, wciąż jednak gorszego od Ramosa i wyśmiewanego przez kibiców z Santiago Bernabeu Roysthona Drenthe. Z wicemistrzem Hiszpanii pożegnał się za to weteran Michel Salgado. Patrząc przez pryzmat transferów, wygląda na to, że defensywa Realu, która zawsze stanowiła piętę achillesową drużyny, ma szansę stać się zdecydowanie szczelniejsza i skuteczniejsza. Nie wymagam od niej osiągnięcia pułapu czwórki z Barcelony czy Manchesteru, ale wierzę, że będzie stanowić podporę dla pozostałych formacji.

Pomoc

Przechodzimy do najważniejszej formacji Realu Madryt. Przybyli Kaka i Cristiano Ronaldo, dwaj najlepsi piłkarze świata 2007 i 2008 roku. Niemalże wszystko zostało już o nich napisane. Nie będę się powtarzał, moim zdaniem to wybitni futboliści, choć – szczerze powiedziawszy – nie lubię Ronaldo i wolałbym transfer Francka Ribery’ego. Jednak kluczowym dla samego Florentino Pereza był transfer… defensywnego pomocnika. Tak, chodzi o 30 milionów euro, jakie wydał  na sprowadzenie z Liverpoolu Xabiego Alonso.

To gracz kompletny, mogący wykonywać czarną robotę, ale też inicjować akcje świetnymi podaniami. W związku z jego transferem,  Pellegrini będzie miał do dyspozycji aż czterech fachowców na pozycję defensywnego pomocnika. Gwiazda Alonso błyszczy najjaśniej, niemniej jednak Lassana Diarra w ciągu pół roku udowodnił, że można w nim widzieć następcę Claude’a Makelele. W najgorszej sytuacji znajdują się Fernando Gago i Mahamadou Diarra. Nie wydaje mi się, by Pellegrini znalazł miejsce dla nich wszystkich, z Madrytem pożegna się zapewne Diarra z Mali.

Powoli wykrusza się holenderski zaciąg. Rafael Van Der Vaart jest pewien (klub też), że opuści Santiago Bernabeu. Niepewna jest przyszłość Wesleya Sneijdera i Arjena Robbena. Ten drugi – moim zdaniem – może odgrywać równie istotną rolę w nowym Realu, co za kadencji Ramosa. A to dlatego, że w klubie brakuje nominalnych skrzydłowych. Jest Ronaldo, Robben i…  Wydawałoby się, że długo, długo nic, tymczasem Florentino Perez odzyskał z Getafe kolejnego wychowanka, Estebana Granero. Popularny ‘El Pirata’, mogący grać na skrzydle i w środku pola, zachwycił w meczach sparingowych i wydaje się, że może wraz z Kaką odpowiadać za ofensywne poczynania Realu. Biorąc pod uwagę, że za ich plecami zagra Alonso bądź Diarra, będą mogli swobodnie kreować grę.

Atak

Kto będzie wykańczał ich akcje? W chwili obecnej sekstet: Raul, Karim Benzema, Gonzalo Higuain, Alvaro Negredo i Klaas-Jan Huntelaar, a gdzieś w oddali daje o sobie znać Ruud van Nistelrooy. Kolejność, w jakiej ich wymieniłem, jest nieprzypadkowa. Tak moim zdaniem rysuje się hierarchia napastników Realu Madryt. Huntelaar jest na wylocie, wyląduje najprawdopodobniej w Milanie. Van Nistelrooya najchętniej by się w Madrycie pozbyto, jako że dopiero wraca po kontuzji, jest stary i ma zbyt wielu silniejszych konkurentów. Alvaro Negredo to następny z wychowanków, odkupiony z Almerii, podobno wierzy, że znajdzie miejsce w podstawowym składzie Realu, w co powątpiewam.

Być może znów opuści Santiago Bernabeu – zostanie wypożyczony (bardziej prawdopodobne) albo sprzedany. Podstawowe trio napastników wygląda następująco: Raul – Benzema – Higuain. Raul to obok Casillasa i Gutiego ikona klubu z północnego Madrytu, zobaczymy jednak, czy Manuel Pellegrini będzie potrafił posadzić go na ławce. O Benzemie słusznie mówi się, że jest talentem na miarę Zidane’a. W Lyonie osiągnął kres swoich możliwości, wybrał kierunek Madryt, choć interesował się nim Manchester United (czyżby zdecydowały kwestie podatkowe?).

Predyspozycje do gry ma – jest napastnikiem uniwersalnym, zdolnym do bombardowania bramki przeciwnika z każdej pozycji. Ostatni z tego tercetu, Gonzalo Higuain, to najlepszy snajper Realu w poprzednim sezonie. Dojrzał. Od czasu, kiedy debiutował za Fabio Capello do dnia dzisiejszego, stał się zawodnikiem, na którym może spoczywać ciężar zdobywania bramek. Co ważne, nie boi się tej odpowiedzialności. Walka o miejsce w ataku zapowiada się pasjonująco.

Jak to wszystko poskładać?

Czas na taktykę. Pellegrini w Villarreal ustawiał zespół 4-4-2. Czy przeniesie swoje doświadczenia z El Madrigal na Santiago Bernabeu? Rozważmy to. Casillas w bramce, obrona od lewej: Arbeloa, Pepe, Albiol i Ramos; pomoc: Cristiano Ronaldo, Kaka, Xabi Alonso (Lass), Robben; atak Raul, Benzema. Arbeloa i Ramos aktywnie włączający się w ataki, skrzydłowi Robben i Ronaldo zmieniający pozycję, Kaka odpowiedzialny za kreowanie gry, a Xabi Alonso – za czarną robotę. Trochę przed Raulem snajper Benzema.

Załóżmy, że Real pozbywa się Robbena lub ten łapie kontuzje, co też bardzo prawdopodobne. Na skrzydło może powędrować Granero lub Higuain i 4-4-2 zostaje zachowane. Jednak być może lepszym rozwiązaniem byłoby tu 4-1-2-2-1. Obrona i defensywny pomocnik bez zmian, Kaka z Granero kreujący grę, Ronaldo i Higuain za plecami Benzemy.

To rozwiązanie wymaga od Pellegriniego posadzenia na ławce Raula, ciekaw jestem, czy będzie go stać na taki krok. Wbrew pozorom, kapitan „Królewskich” nie cieszy się stuprocentowym poparciem kibiców. Fani Realu mają większe zaufanie do… Lassa Diarry. A ten niekoniecznie musi stracić miejsce w pierwszej jedenastce. Pellegrini może wystawić go wraz z Xabim Alonso, przed nim ustawić Kakę, Ronaldo i – tu ma spory wybór – Granero, Higuaina, Robbena lub Raula. W takim układzie samotny Benzema na szpicy.

Problem dla Pellegriniego może stanowić zbyt samolubna gra niektórych piłkarzy. Karim Benzema powinien szybko pozbyć się łatki egoisty, wszak pod tym względem z Robbenem i Ronaldo nie ma szans. Trener musi wpoić im ideę gry zespołowej, inaczej każdy będzie grał dla siebie, a to będzie skutkowało niewielkim pożytkiem dla drużyny. Czy Chilijczyk jest na tyle mocny psychicznie, by w takim przypadku posadzić na ławce Ronaldo, Robbena czy Benzemę?

Na to pytanie oraz wszystkie inne, które zadają sobie kibice Realu, odpowiedź poznamy trzydziestego sierpnia. Na inaugurację Primera Division „Królewscy” podejmują Deportivo La Coruna. Prawdziwą wartość zespołu poznamy jednak dopiero w Lidze Mistrzów i podczas Gran Derbi Europa. Jedno jest pewne, przed Manuelem Pellegrinim dwie drogi: jeśli wszystko wypali, będzie galaktyczna euforia; jeśli nie – galaktyczna klapa…

Similar Posts:]]>
http://soccerlog.net/2009/08/07/krolewskie-dylematy/feed/