Etap pierwszy – kompletny

Etap pierwszy - kompletny
Wszystko jasne. Pierwszy polski akcent EURO 2012 za nami, choć jeszcze niedawno trudno było w ogóle uwierzyć, że połączone siły Polaków i Ukraińców okażą się wystarczające, by podołać organizacji tak wielkiej imprezy. A jednak, udało się i dziś – na przekór zastępom malkontentów i sceptyków – już wiadomo, że europejski czempionat zespołów narodowych roku 2012 zostanie rozegrany między innymi na polskich stadionach w liczbie czterech! Zanim jednak do tego dojdzie i nim fani futbolu na Starym Kontynencie będą mogli delektować się stricte turniejową rywalizacją, czeka ich preludium w postaci eliminacji. A te, wcale nie powinny być mniej elektryzujące niż impreza docelowa.

W postsocjalistycznej scenerii warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki, w towarzystwie najznamienitszych notabli europejskiej piłki nożnej, spośród 51 reprezentacji rozlosowano grupy eliminacyjne. Ostateczne rozwiązania, które w dużej części są wynikiem ślepego losu w osobach Andrzeja Szarmacha, Zbigniewa Bońka, Andrija Szewczenki i Oleha Błochina już teraz rozpalają emocje, a potyczki Niemców z Turkami i Austriakami czy starcia Holendrów ze Szwedami zapowiadają się jako świetny aperitif do polsko – ukraińskiego głównego dania. Ale nie aspekt sportowy jest dziś najważniejszy – bynajmniej nie dla Polaków. Na szczególne brawa zasługuje bowiem sam sposób przygotowania i przeprowadzenia ceremonii losowania oraz poprzedzającej ją mini-gali. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Adama Olkowicza wszystko zostało zapięte na ostatni guzik i aż dziw bierze, że tak wielkie, jak na polskie warunki przedsięwzięcie logistyczno – medialne odbyło się bez najmniejszych obsunięć.

Ceremonia ograniczona do absolutnego minimum, aby niepotrzebnie nie tracić jakże cennego czasu okazała się strzałem w dziesiątkę. Oby jednak podobny minimalizm nie towarzyszył powstawaniu infrastruktury. W tym przypadku zalecany, a nawet wymagany jest bowiem rozmach i fantazja, aby EURO nie okazało się klapą. Odrzucając na bok czarnowidztwo nie można się oprzeć wrażeniu, że w odniesieniu do dzisiejszego eventu, podejście w wersji ascetycznej zwyczajnie się opłaciło. Podobnie, jak opłaciło się obsadzenie w roli prowadzących Piotra Sobczyńskiego i przepięknej Ukrainki Mashy Efrosininy. Oboje doskonale się dopełniali, żadne nie wykazywało ochoty do wybicia się ponad współpartnera, choć z wiadomych przyczyn większe wrażenie na zebranych w Sali Kongresowej musiała zrobić „krasiva” Masha. Strach pomyśleć, jak na miejscu Sobczyńskiego odnalazłby się wszechobecny ostatnimi czasy, w różnorakich mediach Maciej Kurzajewski, który wydawałoby się uzurpuje sobie prawo do prowadzenia wszystkich tego typu gal. „Ulubieniec publiczności” musiał się najwidoczniej okazać produktem mało eksportowym, skoro tym razem zdecydowano odstawić go od mikrofonu. Czyżby barierą był język?

Aby nie było zbyt cukierkowo – wszak jesteśmy Polakami, coś musiało nie pójść zgodnie z planem – i na tym ideale da się znaleźć malutką, ale jednak rysę. W tym przypadku chodzi o występ artystyczny, albo to, co pod taką nazwą zostało wpisane do harmonogramu imprezy. Niestety Audiofeels nie sprostali postawionym wymaganiom, wypadli blado, nijako, mało przekonująco. Choć sam pomysł mixu oficjalnych utworów dotychczasowych mistrzostw należy uznać za zręczny. Szkoda tylko, że za przednim konceptem nie poszło solidne wykonanie. Poza tym nie było źle.

- Losowanie było bardzo udane – to świetny start turnieju. Goście mogli poczuć odrobinę Polski. Z tego, co mi mówiono, wszystkim się podobało i byli zadowoleni. Teraz wrócą do domu i będą walczyć na piłkarskich boiskach o możliwość powrotu do Polski ze swoją reprezentacją w 2012 roku – powiedział Martin Kallen, dyrektor EURO 2012 z ramienia UEFA.

Oby wówczas nasi goście wracali nie mniej usatysfakcjonowani niż dziś.


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (2 głosów, średnia: 3,00 na 5)
Loading ... Loading ...

Tagi:


Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek



2 komentarzy do “Etap pierwszy – kompletny”

  1. Jasix mówi:

    “aż dziw bierze, że tak wielkie, jak na polskie warunki przedsięwzięcie logistyczno – medialne odbyło się bez najmniejszych obsunięć”

    Eh… Czemu my Polacy mamy tak małą wiarę we własne możliwości?

  2. Ediss mówi:

    Goethe kiedyś powiedział, czy napisał (to nie istotne:), że najukochańszym dzieckiem wspomnianej przez Ciebie wiary jest cud. I ja właśnie patrząc na przygotowania do EURO ‘12 upatruję sukcesów w jednostkowych cudach. Teraz zdarzył się malutki cud bo wszystko się udało, jak powstanie dodatkowy terminal w Poznaniu i Gdańsku też będziemy mieli cud i tak aż do samego turnieju. A dlaczego Polacy na wszystko patrzą krytycznie? No może dlatego, że inaczej się nie da. Wrocław – kłopoty, lotniska Poznań Gdańsk – kłopoty, drogi ekspresowe z 2500km na 1200 – czyli kłopoty. Jest się czym cieszyć?

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Soccerlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!