Wykpić, wyśmiać… – wynagrodzić!

Wykpić, wyśmiać... - wynagrodzić!
Grudzień to od wielu lat w polskim futbolu czas podsumowań, plebiscytów, wystawnych bankietów, wyróżnień i nagród. Niestety coraz częściej bezzasadnych. Flagowe imprezy, podczas których wręczane są laury bohaterom mijającego roku i które w krajobraz polskiego środowiska piłkarskiego wpisały się na stałe to bezdyskusyjnie „Piłkarskie Oscary” stacji Canal + oraz gala tygodnika „Piłka Nożna”. Ich marka zdążyła okrzepnąć, dlatego od wielu edycji uchodzą za realną miarę potencjału nadwiślańskiego futbolu, a w niektórych kategoriach (np. Odkrycie czy Młodzieżowcy Roku) szczególnie imponująca jest ich zdolność w kreowaniu przyszłych gwiazd ligowych boisk.

Tymbardziej martwi, iż edycja 2009 w przypadku jednej z klasyfikacji niesie za sobą dosyć rażące przekłamania zacierające faktyczny stan rzeczywistości.

34. odsłona gali „Piłki Nożnej” w odróżnieniu od swoich trzydziestu trzech poprzedniczek miała jedną, ale za to zasadniczą wadę. Otóż moc decyzyjną, która do tej pory należała do czytelników periodyku, teraz skupiono w rękach redakcyjnego gremium. Z pewnością miało to na celu usprawnienie przebiegu głosowania i znaczne jego skrócenie, co z pewnością się udało, ale przy okazji wypaczono jego wynik.

Zaskoczeniem okazały się już nominacje – szczególnie do miana Drużyny Roku, o które ubiegały się aż dwa zespoły kobiece (!) oraz pierwszoligowy Widzew Łódź, co pozostaje sytuacją bez precedensu w dotychczasowych odsłonach gali. Falę dyskusji wywołały jednak dopiero ostateczne decyzje elektorów. A właściwie jedna z nich, ta najważniejsza i najbardziej prestiżowa, czyli przyznanie Mariuszowi Lewandowskiemu tytułu Piłkarza Roku.

Tak w numerze 48(1901) „Piłki Nożnej” z dnia 1 grudnia 2009 redakcja uzasadniała nominację „Lewego”:

„Nominowany trochę dlatego, że nie widać innych kandydatów. Lewandowski raz w klubie gra, raz siedzi na ławce… W reprezentacji Polski spisał się jak wszyscy, czyli zupełnie do niczego, a dodatkowo popisał się mało zabawnym żartem…”

Jak widać mało pochlebna opinia o Lewandowskim wcale nie przeszkodziła redakcji „Piłki Nożnej” w tym, aby już dwa tygodnie później tytułować go Piłkarzem Roku, podkreślając jednocześnie jego zasługi i osiągnięcia, wśród których znajduje się wywalczenie wraz z Szachtarem Donieck Pucharu UEFA. W tym miejscu pojawia się jednak dość kluczowe dla sprawy pytanie – czy Ukraińcy bez Lewandowskiego w składzie byliby w stanie pokonać 20 maja 2009 roku na stadionie Şükrü Saracoğlu Werder Brema? Otóż, jak najbardziej tak! Polak, dla którego triumf w Pucharze UEFA stał się niejako kartą atutową, w rzeczywistości nie wykazał się niczym, co pozwoliłoby uznać go, choć po części za ojca sukcesu. Ustawiony na środku pomocy zagrał ultra defensywnie, asekuracyjnie, z bojaźnią, wszystkie piłki adresując do kolegów z bloku obronnego, których tego dnia miał za plecami. Dlatego głoszenie peanów i pieśni pochwalnych oraz rozpływanie się nad Lewandowskim jest przynajmniej mocno przesadzone, a już przyznanie mu jakiegokolwiek indywidualnego tytułu za rok 2009 to… kpina.

Kto zatem zasłużył na miano najlepszego polskiego futbolisty ostatnich dwunastu miesięcy? Odpowiedź jest prosta – Ireneusz Jeleń! Aż strach pomyśleć, w którym miejscu znajdowałby się teraz, gdyby permanentne kłopoty ze zdrowiem sukcesywnie nie wyhamowywały jego kariery. Juventus? Raczej nie, ale Olympique Marsylia, Lyon, Paris SG czy nawet mistrzowskie Bordeaux to już poziom dla Irka osiągalny. A nawet, jeśli zostanie w AJA nic złego się nie stanie, wszakże w Burgundii jest gwiazdą, a Auxerre to w 90-ciu procentach Jeleń – piłkarz listopada w Ligue 1, który wiosną swoimi golami prawie w pojedynkę wyciągną Auxerre ze strefy zagrożonej spadkiem.

Dziennikarze „Piłki Nożnej” muszą sobie, więc co nieco przemyśleć zwłaszcza, że tam gdzie wyboru dokonywali kibice („Przegląd Sportowy”) lub grono elektorskie było szersze („Oscary” Canalu +) bezdyskusyjnym zwycięzcą w ostatecznym rozrachunku okazywał się Jeleń. A to chyba coś znaczy?


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (3 głosów, średnia: 3,33 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek



1 komentarz do “Wykpić, wyśmiać… – wynagrodzić!”

  1. siebert mówi:

    Trzy lata zwycięstw Ebiego Smolarka i posiadanie w kompletnym poważaniu Jelenia mimo jego genialnej gry w AJA sprawiło, że nie bardzo byłem wyborem pana Mariusza zaskoczony…

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Soccerlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!