Gdzie dwóch się bije…

Gdzie dwóch się bije...
Sezon ogórkowy nieuchronnie dobiega końca. Swoje rozgrywki zainaugurowały już Premier League, Bundesliga, Ligue 1, Eredivisie czy Liga Sagres. W przyszłym tygodniu wystartuje, jak zwykle elektryzująca Primera Divison a tylko godziny dzielą nas od startu Serie A. I choć pozornie najciekawiej powinno być w Hiszpanii, gdzie odradzający się Real i zawsze groźny peleton (Valencia, Sevilla, Atletico, Villarreal) będą chciały zachwiać nienaruszoną jak dotąd pozycją Barcelony, to w praktyce języczkiem u wagi będzie z pewnością rywalizacja na Półwyspie Apenińskim.

Oponenci tej tezy prawdopodobnie się oburzą twierdząc, że Serie A pozbawiona gwiazd takich jak Kaka’ i Ibrahimovic (którzy notabene przenieśli się do Hiszpanii) czy Figo i Nedved nie może być już produktem atrakcyjnym dla kibica. Nic bardziej mylnego! Właśnie teraz, dzięki transfuzji krwi i wymianie wielkich, lecz mocno już zgranych nazwisk, na będących ciągle na dorobku, ale nie mniej klasowych zawodników, przez calcio przejdzie podmuch świeżości. Rywalizacji nie zabraknie w żadnej części tabeli. Równie ciekawie zapowiada się walka o tytuł, miejsca gwarantujące prawo startu w europejskich pucharach jak i o utrzymanie. Bez wątpienia nie zawiodą faworyci, bo i Inter i Juventus nie przespały okna transferowego, wydając wspólnie około 150 milionów na relatywne wzmocnienia. Jeśli jednak scudetto nie trafi do niebieskiej części Mediolanu lub do Turynu nie powinno to przesadnie nikogo dziwić. I nie chodzi wcale o to, że do walki o laury włączy się do bólu oszczędny Milan, silna lecz ciągle mająca załamania formy Fiorentina, ani tym bardziej pogrążona w finansowym kryzysie Roma, lecz budowana z ogromnym rozmachem, ale i konsekwencją – Genoa. To właśnie na poczynania podopiecznych Gian Piero Gasperiniego kątem oka powinny spoglądać sztaby rywalizujących ze sobą ekip, Starej Damy i Interu, aby na koniec sezonu zadość nie stało się przysłowiu, że gdzie dwóch się bije tam zawsze korzysta ten trzeci.

Mająca ogromne możliwości i jeszcze większe aspiracje Genoa, wszystko, co do tej pory osiągnęła zawdzięcza właściwie tylko jednemu człowiekowi, bodaj najbardziej charyzmatycznemu prezesowi w całej Italii – Enrico Preziosiemu. Tylko dzięki operatywności, przedsiębiorczości i zdolnościom organizacyjnym 61-letniego biznesmena, na chwilę przed rozpoczynającym się sezonem nikt nie rozpacza po oddanych do Interu Diego Milito i Thiago Mottcie. Liderzy zespołu, który w ubiegłym sezonie zajął piąte miejsce, zostali szybko zastąpieni przez Sergio Floccariego i Alberto Zapatera. Na tym jednak nie koniec zakupów, bowiem Preziosi chcąc zapewnić komfort pracy Gasperiniemu nie poskąpił grosza i sięgając do swojej głębokiej sakwy sprowadził na Stadio Luigi Ferraris także Rodrigo Palacio, Emiliano, Morettiego, Marco Amelie, Houssine Kharje oraz Hernana Crespo. Pamiętając przy tym, jaki potencjał prezentują już grający w barwach Rossoblu; Domenico Criscito, Raffaele Palladino, Sokratis Papastathopulos czy Salvatore Bocchetti, można liczyć, że Genoa nie zadowoli się jedynie ochłapami ze stołu pańskiego. Tym bardziej, że niewykluczone są kolejne transfery, a Preziosi usilnie namawia do przeprowadzki Rodrigo Taddei’ego z AS Roma.

W takiej sytuacji zupełnie zrozumiały jest optymizm, którym tryska szkoleniowiec Rossoblu, Gian Piero Gasperini: „Jestem zadowolony z tego, jaki poziom prezentują moi zawodnicy. Szczególnie z naszego charakteru, który pokazaliśmy w ciągu całego spotkania z Villarreal. Rezultat tego meczu pokazuje, że jesteśmy na właściwej drodze w naszych przygotowaniach.”

Odpowiedź na pytanie, jak wiele w obecnych rozgrywkach osiągnie Genoa będzie można częściowo poznać już po pierwszych trzech kolejkach Serie A, gdy na Stadio Luigi Ferraris przyjedzie znajdująca się w dołku, lecz ciągle klasowa ekipa Romy (1. kolejka) oraz nieobliczalne Napoli (3.), a w meczu wyjazdowym Rossoblu będą musieli stawić czoła Atalancie Bergamo. Jeżeli po tych próbach nastroje w obozie Genoi będą nadal optymistyczne, kto wie, może Preziosi będzie musiał chłodzić szampany…


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (2 głosów, średnia: 4,00 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek



2 komentarzy do “Gdzie dwóch się bije…”

  1. Andreas mówi:

    Bardzo fajny artykuł! Choć z pewnością strata Kaki oraz Ibrahimovica będzie dla Serie A bolesna to zgadzam się z autorem tekstu, że ciekawie w nadchodzącym sezonie będzie. W najbliższych rozgrywkach Genoa mistrza pewnie nie zdobędzie ale za pare lat kto wie…

  2. lady_in_redd mówi:

    Zgadzam się z przedmówcą, że Genoa to historia przyszłości ;)
    Bardzo trudno będzie przerwać hegemonię Interu, ale za parę lat kto wie…
    A artykuł jak zwykle ok:P

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Soccerlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!